Archiwum
Trojak Zygmunta III Wazy z 1595 roku, wybity we Wschowie, z reperowanym stemplem rewersu – historia odkrycia nieopisanej odmiany hybrydowej
Mariusz Moroziński
Wprowadzenie
Mennictwo Zygmunta III Wazy od ponad wieku stanowi jeden z najstaranniej opracowanych działów polskiej numizmatyki. W tym kontekście, trojaki koronne zajmują szczególną pozycję. Ich niezwykła różnorodność odmian, wariantów i kombinacji stempli sprawia, że mimo dekad badań, wciąż istnieje możliwość odkrywania wcześniej nieopisanych połączeń. Rozwój internetowych archiwów aukcyjnych i łatwiejszy dostęp do materiałów porównawczych zapewniają współczesnym kolekcjonerom możliwości, o których poprzednie pokolenia badaczy mogły jedynie marzyć. Czasami wystarczy jedna moneta, aby zapoczątkować serię zdarzeń, prowadzących do odkrycia fragmentu historii ukrytego przez ponad cztery stulecia. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku trojaka wybitego w mennicy królewskiej we Wschowie w 1595 roku. Moneta, która początkowo wydawała się jedynie intrygującym egzemplarzem z nietypowym rewersem, z czasem stała się punktem wyjścia do badań, które doprowadziły do identyfikacji nieopisanej dotąd odmiany. Odmiana ta charakteryzuje się wykorzystaniem jednego reperowanego stempla rewersu, połączonego z czterema różnymi stemplami awersu.
Badania przedstawione w niniejszym opracowaniu nie rozpoczęły się ani w muzeum, ani w archiwum. Ich genezą był przypadkowy zakup dokonany na aukcji internetowej. Dopiero późniejsze porównanie kolejnych egzemplarzy, konsultacje z kolekcjonerami i rozmowy z badaczami umożliwiły zrozumienie, że obserwowane cechy nie są wynikiem podwójnego bicia, lecz świadectwem naprawy narzędzia menniczego, które po reperacji było nadal wykorzystywane w procesie produkcji monet.
Niniejsza historia ilustruje również ewolucję współczesnego warsztatu numizmatyka. Odkrycia coraz częściej powstają nie w wyniku pojedynczego znaleziska, lecz dzięki współpracy wielu osób. Archiwa aukcyjne, internetowe fora dyskusyjne, zbiory prywatne, kolekcje muzealne oraz doświadczenie specjalistów tworzą dziś zintegrowane źródło wiedzy. Jedynie połączenie tych elementów pozwoliło odtworzyć dzieje jednego stempla, którego ślady przez ponad czterysta lat pozostawały niezauważone
Mennica królewska we Wschowie w 1595 roku
Aby właściwie zrozumieć genezę opisywanych monet, konieczne jest cofnięcie się do końca XVI wieku. Wschowa była wówczas jednym z najważniejszych ośrodków produkcji monet koronnych w Wielkopolsce. W mennicy królewskiej wybijano znaczne ilości trojaków, które szybko trafiały do obiegu na terenie całej Rzeczypospolitej, a znaczna część była wywożona na południe i zachód Europy. Rok 1595 był jednak okresem szczególnym. Produkcja prowadzona była bardzo intensywnie, a jednocześnie w mennicy zachodziły istotne zmiany organizacyjne. Mennica królewska oraz mennica miejska funkcjonowały pod jednym dachem, korzystając z tych samych pomieszczeń, urządzeń i – w znacznej mierze – tych samych pracowników. Taka organizacja pracy sprzyjała sprawnej produkcji, ale jednocześnie stwarzała warunki do powstawania sytuacji nietypowych, których ślady odnajdujemy dziś na zachowanych monetach. Nad działalnością mennic we Wschowie, Poznaniu i Bydgoszczy czuwał Walenty Jahns. W połowie 1595 roku utracił jednak swoje wpływy, a zarząd nad mennicami przejął Hermann Rüdiger. Kierownictwo mennicy we Wschowie powierzono Andrzejowi Laffertowi. Był to okres zmian personalnych, wzmożonej produkcji i znacznej presji na utrzymanie ciągłości pracy zakładu. Każdy stempel menniczy wykonywano ręcznie. Jego przygotowanie wymagało dużego doświadczenia rytownika, odpowiednich narzędzi oraz czasu. W realiach końca XVI wieku wykonanie nowego stempla było procesem kosztownym, dlatego uszkodzone narzędzia nie zawsze zastępowano nowymi. Jeżeli stopień ich zużycia na to pozwalał, podejmowano próbę naprawy i dalszego wykorzystania. Naprawa stempla była rozwiązaniem praktycznym. Pozwalała ograniczyć przestoje produkcji i zmniejszała koszty związane z wykonywaniem nowych narzędzi. Dla pracowników mennicy była to codzienna decyzja wynikająca z potrzeb produkcyjnych. Trudno przypuszczać, aby ktokolwiek z nich miał świadomość, że ślady pozostawione podczas takiej naprawy staną się kiedyś przedmiotem szczegółowych badań numizmatycznych. Według Ryszarda Piotra Kozłowskiego podobne praktyki mogły występować częściej, niż wynika to z dotychczasowej literatury. Zwrócił on również uwagę, że burzliwe wydarzenia związane z działalnością Walentego Jahnsa oraz funkcjonowaniem mennicy miejskiej mogły sprzyjać wykorzystywaniu naprawianych narzędzi także podczas nielegalnego wybijania monet królewskich. Ostatecznie Jahns utracił swój majątek i opuścił Rzeczpospolitą, pozostawiając po sobie wiele pytań, na które do dziś nie udało się udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Jednym z materialnych śladów tych wydarzeń mógł być właśnie stempel opisany w niniejszym artykule. Przez ponad czterysta lat pozostawał anonimowym narzędziem pracy rytownika i mincerzy. Dopiero przypadek sprawił, że jego historia mogła zostać odtworzona.
Od przypadkowego zakupu do identyfikacji nieopisanej odmiany
W historii numizmatyki wiele odkryć rozpoczynało się od przypadkowo odnalezionej monety. Nie inaczej było w przypadku trojaka Zygmunta III Wazy wybitego we Wschowie w 1595 roku, który stał się początkiem badań opisanych w niniejszym artykule. Nic nie wskazywało na to, że niepozorny zakup dokonany na internetowym portalu eBay doprowadzi do odkrycia nieopisanej dotąd odmiany i pozwoli odtworzyć losy jednego z narzędzi menniczych używanych ponad czterysta lat temu. Analizowany egzemplarz został zakupiony od sprzedawcy z Australii. Na pierwszy rzut oka była to kolejna moneta z dobrze znanej emisji trojaków wschowskich z 1595 roku. Dopiero dokładniejsze oględziny zwróciły uwagę na nietypowy wygląd rewersu. Widoczne były charakterystyczne ślady sprawiające wrażenie podwójnego obrazu (Ryc. 1). Początkowo można było przypuszczać, że jest to efekt podwójnego bicia – zjawiska znanego w mennictwie nowożytnym i stosunkowo często spotykanego na monetach z tego okresu.

Rycina 1. Rewers trojaka wschowskiego z 1595 roku ze śladem podwójnego odbicia
Im dłużej jednak analizowano monetę, tym więcej pojawiało się wątpliwości. Charakterystyczne linie i elementy legendy wydawały się zbyt regularne, aby mogły powstać wskutek przypadkowego przesunięcia krążka lub stempla podczas bicia. Moneta nie dawała odpowiedzi – stawiała kolejne pytania. Naturalnym krokiem było odnalezienie materiału porównawczego. Przeglądając archiwa aukcyjne udało się znaleźć niemal identyczny egzemplarz w archiwum OneBid. Również on został opisany jako moneta z podwójnym biciem. Porównanie obu egzemplarzy przyniosło jednak zaskakujący rezultat. Wszystkie charakterystyczne ślady występowały dokładnie w tych samych miejscach. Dwie monety wybite różnymi uderzeniami nie mogły wykazywać identycznego układu deformacji. Coraz bardziej prawdopodobne stawało się, że źródłem obserwowanych cech nie był przypadkowy błąd podczas produkcji, lecz sam stempel.

Rycina 2. Przykłady dwóch różnych egzemplarzy rewersów trojaka z 1595 roku z tym samym samym śladem pozornego przesunięcia
Aby zweryfikować te przypuszczenia, rozpoczęto konsultacje z osobami zajmującymi się mennictwem Zygmunta III Wazy. Jednocześnie fotografie monet opublikowano na foru TPZN, licząc na pomoc kolekcjonerów specjalizujących się w trojakach (Ryc. 2). Dyskusja szybko nabrała tempa. Jeden z uczestników zwrócił uwagę, że obserwowane ślady nie przypominają klasycznego podwójnego bicia, lecz mogą świadczyć o wykorzystaniu reperowanego stempla rewersu. Była to pierwsza hipoteza, która w logiczny sposób tłumaczyła powtarzalność wszystkich charakterystycznych elementów. Forum przyniosło jeszcze jeden ważny rezultat. Dzięki pomocy jednego z jego uczestników udało się odnaleźć kolejny egzemplarz wybity tym samym stemplem. Materiał badawczy zaczął się powiększać, a każda następna moneta potwierdzała, że nie mamy do czynienia z jednostkowym przypadkiem. Kolejnym etapem badań był kontakt z Muzeum Ziemi Wschowskiej. Odpowiedź była zaskakująca. Muzeum poinformowało, że nie posiada podobnego egzemplarza, a analizowana odmiana nie jest znana z dostępnej literatury. Jednocześnie zasugerowano konsultację z Ryszardem Piotrem Kozłowskim, od wielu lat zajmującym się badaniami mennictwa wielkopolskiego – Ta rozmowa okazała się przełomowa.
Po zapoznaniu się z przesłanym materiałem p. Kozłowski jednoznacznie wykluczył możliwość uznania analizowanych monet za efekt podwójnego bicia. Wyjaśnił, że wszystkie obserwowane cechy odpowiadają śladom pozostawionym przez reperowany stempel rewersu. Jednocześnie przedstawił historyczne tło funkcjonowania mennicy królewskiej we Wschowie w 1595 roku. Jak wyjaśnił, był to okres wyjątkowo intensywnej produkcji. Mennica królewska oraz miejska działały w tym samym budynku, korzystając z tej samej infrastruktury i w dużej mierze z tych samych pracowników. Nad działalnością mennic we Wschowie, Poznaniu i Bydgoszczy czuwał Walenty Jahns, który w połowie 1595 roku utracił swoje stanowisko. Zarząd nad mennicami przejął Hermann Rüdiger, natomiast kierownictwo mennicy we Wschowie powierzono Andrzejowi Laffertowi. Wysoka produkcja oznaczała również bardzo szybkie zużywanie stempli. Wykonanie nowego narzędzia wymagało czasu i pracy doświadczonego rytownika, dlatego mniej uszkodzone stemple często reperowano i wykorzystywano ponownie. Według Ryszarda Piotra Kozłowskiego właśnie w takich okolicznościach należy interpretować analizowany przypadek. Zwrócił on również uwagę, że podobne stemple mogły być wykorzystywane podczas nielegalnego wybijania monet królewskich w mennicy miejskiej – wydarzeń, które ostatecznie doprowadziły do upadku Walentego Jahnsa i jego ucieczki z Rzeczypospolitej. Konsultacja przyniosła jeszcze jeden niezwykle cenny rezultat. Pan Kozłowski udostępnił fotografie trzech kolejnych egzemplarzy znajdujących się w jego zbiorach. Dzięki temu liczba znanych monet wykorzystujących analizowany stempel wzrosła do sześciu. Dopiero zebranie wszystkich dostępnych egzemplarzy pozwoliło spojrzeć na problem z właściwej perspektywy. Okazało się, że wszystkie monety zostały wybite jednym reperowanym stemplem rewersu, który w trakcie eksploatacji łączono z czterema różnymi stemplami awersu. Taki układ jednoznacznie wskazuje, że naprawiony stempel pozostawał w użyciu przez dłuższy czas, a wymianie ulegały jedynie zużywające się stemple awersu. Odkrycie to pokazuje, że nawet w przypadku mennictwa Zygmunta III Wazy, należącego do najlepiej opracowanych działów polskiej numizmatyki, nadal możliwe jest odnajdywanie wcześniej nieopisanych odmian. Pokazuje również, jak wielką rolę odgrywa współpraca kolekcjonerów, archiwów aukcyjnych, muzeów i badaczy. Gdyby zabrakło choć jednego z tych elementów, historia jednego naprawionego stempla z mennicy królewskiej we Wschowie prawdopodobnie nadal pozostawałaby nieznana.

Rycina 3. Znane autorowi pięć różnych egzemplarzy rewersów pochodzących z tego samego stempla z pozornym przesunięciem
Analiza materiału numizmatycznego
Zgromadzony materiał badawczy objął pięć egzemplarzy trojaka Zygmunta III Wazy wybitych we Wschowie w 1595 roku. Monety pochodziły z różnych źródeł – rynku aukcyjnego, archiwów internetowych oraz zbiorów prywatnych (Ryc. 3). Początkowo każda z nich wydawała się odrębnym przypadkiem, jednak ich zestawienie pozwoliło dostrzec wyraźne zależności, których nie sposób było uznać za przypadkowe. Najważniejszą cechą wspólną wszystkich egzemplarzy okazał się rewers. Charakterystyczne ślady widoczne w legendzie oraz elementach kompozycji występowały zawsze w identycznych miejscach i zachowywały ten sam układ. Powtarzalność ta wyklucza możliwość uznania ich za efekt przypadkowego przesunięcia krążka lub stempla podczas bicia. Zjawiska tego typu mają charakter jednostkowy i nie są w stanie wytworzyć identycznego obrazu na kilku monetach wybitych w różnym czasie. Jednocześnie analiza awersów wykazała, że rewers ten występuje w połączeniu z czterema różnymi stemplami awersu. Oznacza to, że podczas eksploatacji kolejne stemple awersu były łączone z jednym reperowanym stemplem rewersu, który pozostawał nadal w użyciu (Ryc. 4). Jest to niezwykle istotna obserwacja, ponieważ pozwala określić kolejność wykorzystania narzędzi menniczych oraz potwierdza, że naprawiony stempel nie był użyty jednorazowo, lecz uczestniczył w produkcji przez dłuższy okres.



Rycina 4. Znane połączenia tego same rewersu z przesunięciem z pięcioma różnymi rewersami
Na szczególną uwagę zasługuje również charakter uszkodzenia samego stempla. Widoczne na monetach ślady nie mają cech typowych dla pęknięcia stempla ani dla jego przypadkowego uszkodzenia podczas pracy. Ich przebieg wskazuje raczej na ingerencję wykonaną w celu przywrócenia narzędziu pełnej funkcjonalności. Ślady naprawy zostały następnie wiernie odwzorowane na wszystkich monetach wybitych po reperacji. Nie można też wykluczyć, że naprawa stempla nastąpiła już w procesie jego wytwarzania przez mniej wprawionego pracownika. Być może ucznia przysposabiającego się do rytownictwa, który nieumiejętnie posługiwał się puncami. Analiza stopnia zużycia poszczególnych egzemplarzy sugeruje ponadto, że stempel pozostawał w użyciu przez dłuższy czas (Ryc. 5). Potwierdza to nie tylko liczba znanych dziś monet, lecz również fakt jego łączenia z kolejnymi stemplami awersu. Taka praktyka odpowiada realiom pracy mennic końca XVI wieku, kiedy koszt wykonania nowego stempla był znaczny, a każda możliwość przedłużenia jego żywotności miała wymierne znaczenie ekonomiczne. Choć obecnie udokumentowano sześć egzemplarzy wykorzystujących opisywany stempel, nie można wykluczyć istnienia kolejnych monet znajdujących się w zbiorach prywatnych lub muzealnych. Wraz z rozwojem cyfrowych archiwów aukcyjnych oraz publikacją nowych materiałów liczba znanych egzemplarzy może ulec zwiększeniu, co pozwoli jeszcze dokładniej odtworzyć chronologię wykorzystania tego narzędzia menniczego. Zgromadzony materiał pozwala zatem z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że analizowane monety reprezentują jedną, dotychczas nieopisaną grupę trojaków wschowskich z 1595 roku, powstałą przy użyciu jednego reperowanego stempla rewersu połączonego z pięcioma różnymi stemplami awersu.


Rycina 5. Poprawki dwóch liter S i P na stemplu rewersu
Interpretacja śladów widocznych na analizowanych monetach jako efektu podwójnego bicia wydawała się początkowo najbardziej prawdopodobna. Taki opis pojawił się również przy jednym z egzemplarzy odnalezionych w archiwum aukcyjnym. Szczegółowa analiza zgromadzonego materiału prowadzi jednak do odmiennych wniosków. Podwójne bicie jest zjawiskiem przypadkowym, powstającym w wyniku ponownego uderzenia stempla w krążek monety. Charakter i rozmieszczenie zdwojonych elementów zależą od kierunku oraz wielkości przesunięcia krążka lub stempla, dlatego każda taka moneta stanowi w praktyce egzemplarz niepowtarzalny. Nawet jeśli wystąpią podobne błędy technologiczne, ich obraz nigdy nie będzie identyczny. W analizowanym przypadku sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Wszystkie znane obecnie egzemplarze wykazują te same charakterystyczne ślady w identycznych miejscach rewersu. Powtarzalność ta wyklucza przypadkowy charakter zjawiska i wskazuje, że jego źródło znajdowało się w samym narzędziu menniczym. Dodatkowym argumentem jest fakt wykorzystania tego samego rewersu w połączeniu z czterema różnymi stemplami awersu. Gdyby obserwowane cechy były wynikiem podwójnego bicia, należałoby przyjąć, że identyczny błąd wystąpił wielokrotnie, przy użyciu kolejnych stempli awersu. Takie wyjaśnienie jest skrajnie mało prawdopodobne i nie znajduje potwierdzenia w praktyce menniczej końca XVI wieku. Znacznie bardziej przekonująca wydaje się interpretacja przedstawiona przez Ryszarda Kozłowskiego. Według niej charakterystyczne ślady są efektem naprawy uszkodzonego stempla rewersu lub jego poprawy, który po reperacji nadal pozostawał w użyciu. Hipoteza ta w sposób spójny tłumaczy zarówno identyczny wygląd wszystkich rewersów, jak i ich występowanie z kolejnymi stemplami awersu. Opisany przypadek stanowi interesujący przykład praktyki menniczej polegającej na maksymalnym wykorzystaniu kosztownych narzędzi. W warunkach intensywnej produkcji wykonanie nowego stempla wymagało czasu oraz pracy wykwalifikowanego rytownika. Naprawa narzędzia była zatem rozwiązaniem ekonomicznie uzasadnionym i pozwalała utrzymać ciągłość produkcji. Nie można również wykluczyć, że podobnych reperowanych stempli używano znacznie częściej, niż wskazuje obecny stan badań. Większość takich przypadków mogła pozostać nierozpoznana lub być błędnie interpretowana jako podwójne bicie, uszkodzenie stempla bądź wada samej monety. Odkrycie opisane w niniejszym artykule pokazuje, że ponowna analiza znanych już egzemplarzy, prowadzona z wykorzystaniem współczesnych narzędzi badawczych oraz cyfrowych archiwów, może prowadzić do istotnej korekcji wcześniejszych interpretacji. Jest to również przykład, jak duże znaczenie ma współpraca kolekcjonerów, muzeów i badaczy specjalizujących się w mennictwie nowożytnym.
Przeprowadzone badania pozwalają sformułować kilka podstawowych wniosków. 1/ Po pierwsze, charakterystyczne ślady widoczne na rewersach analizowanych trojaków nie są efektem podwójnego bicia, lecz rezultatem wykorzystania jednego reperowanego stempla rewersu. 2/ Po drugie, obecnie znanych jest pięć egzemplarzy wybitych tym samym reperowanym stemplem rewersu, połączonym z pięcioma różnymi stemplami awersu. Świadczy to o dłuższym okresie eksploatacji naprawionego narzędzia oraz sukcesywnej wymianie stempli awersu. 3/ Po trzecie, analiza potwierdza, że praktyka reperowania stempli była jednym ze sposobów utrzymania ciągłości produkcji w mennicy królewskiej we Wschowie w okresie intensywnej emisji trojaków w 1595 roku. 4/ Po czwarte, zgromadzony materiał pozwala zaproponować wyodrębnienie analizowanej grupy monet jako dotychczas nieopisanej odmiany hybrydowej trojaka Zygmunta III Wazy wybitego we Wschowie w 1595 roku.
Przedstawione opracowanie nie zamyka badań nad tym zagadnieniem. Wręcz przeciwnie – stanowi punkt wyjścia do dalszych poszukiwań kolejnych egzemplarzy wykorzystujących opisany stempel oraz do ponownej analizy innych monet, które mogły zostać błędnie zakwalifikowane jako przykłady podwójnego bicia. Historia tego odkrycia pokazuje, że nawet po ponad czterystu latach pojedyncza moneta może stać się początkiem badań prowadzących do nowych ustaleń. Przypadkowy zakup trojaka na aukcji internetowej zapoczątkował analizę, która dzięki współpracy kolekcjonerów, archiwów aukcyjnych, Muzeum Ziemi Wschowskiej oraz Ryszarda Piotra Kozłowskiego pozwoliła odtworzyć dzieje jednego naprawionego stempla menniczego. Jest to najlepszy dowód na to, że w numizmatyce wciąż pozostaje wiele zagadek czekających na odkrycie.
Przedstawione opracowanie pokazuje, że nawet w przypadku mennictwa Zygmunta III Wazy, należącego do najlepiej poznanych obszarów polskiej numizmatyki, nadal możliwe są nowe odkrycia. Analiza pięciu znanych obecnie egzemplarzy pozwoliła wykazać wykorzystanie jednego reperowanego stempla rewersu połączonego z czterema różnymi stemplami awersu oraz zaproponować wyodrębnienie dotychczas nieopisanej odmiany. Jednocześnie można przypuszczać, że wraz z odnalezieniem kolejnych egzemplarzy możliwe będzie dalsze uzupełnienie wiedzy o organizacji produkcji menniczej we Wschowie pod koniec XVI wieku.
Podziękowania
Serdeczne podziękowania Panu Dariuszowi Pączkowskiemu za pierwsze konsultacje dotyczące analizowanej monety i cenne uwagi na początkowym etapie badań. Szczególne podziękowania kieruje do Pana Ryszarda Kozłowskiego za konsultacje merytoryczne, przekazane informacje dotyczące funkcjonowania mennicy we Wschowie oraz udostępnienie fotografii egzemplarzy ze swojej kolekcji. Autor dziękuje również Muzeum Ziemi Wschowskiej za udzielone informacje oraz członkom forum TPZN za pomoc w dyskusji nad analizowanym zagadnieniem i odnalezieniu kolejnych egzemplarzy.







